Tytuł oryginału: Underworld
Autor: Meg Cabot
Ilość stron: 336
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2012
Moja ocena: 4/10
„Tamta
dziewczyna miała na imię Persefona i porwał ją Hades, bóg
zmarłych, by żyła z nim w podziemnym świecie. - To jeden z
greckich mitów. Ale to, co spotkało mnie, to nie mit...”
Pierce
po raz kolejny została porwana do Świata Podziemi, którego władcą
jest jej chłopak John. Tym razem jednak rozumie, że to dla jej
bezpieczeństwa, lecz czy i w podziemiach nie dopadną jej Furie?
Nagle okazuje się, że jej kuzyn Alex może być w
niebezpieczeństwie. John decyduje się to sprawdzić i wraz z Pierce
wyruszają do krainy żywych. W międzyczasie dziewczyna dowiaduje
się ciekawych rzeczy na temat Johna. Okazuje się, że John ma
wiele tajemnic, którymi nie podzielił się z Pierce... Czy
dziewczyna będzie w stanie mu zaufać i pozostanie z własnej woli w
świecie tak innym, niż żyła do tej pory?
Główna
bohaterka to... typowa dziewczyna z powieści paranormal romance.
Bardzo kocha Johna, ale czuje, że on coś przed nią ukrywa i za
wszelką cenę próbuje się tego dowiedzieć. Na początku próbuje
trzymać swoje uczucia na wodzy, bo nie tego była uczona i w ten
sposób rani Johna. A on? Oczywiście jej wybacza, bo to miłość
jego życia. Typowe. Wydawało mi się, że nie raz John potrzebny
był jej tylko do ochrony i do spełniania jej zachcianek. „Chcesz
wrócić na ziemię i sprawdzić, czy Twój kuzyn nie wymyślił
czegoś głupiego, chociaż wiesz, że po drodze napotkasz Furie,
które zapewne zechcą Cię zabić? Ależ oczywiście, że się
zgadzam, bo Cię kocham.” Może trochę przesadziłam, bo John miał
lekkie opory, ale normalna inteligentna nastolatka pomyślałaby
chociaż o niebezpieczeństwie, które ją może spotkać! Ja
rozumiem, że martwiła się o swojego kuzyna. Ok, idź i sprawdź,
czy wszystko u niego gra, ale dlaczego idziesz na festyn szukać
kuzyna, a przy okazji gawędzisz sobie ze znajomymi, zajadasz się
smakołykami i flirtujesz ze swoim chłopakiem, a Furie są coraz
bliżej... To jest po prostu banalne. Po Meg Cabot spodziewałam się
trochę lepszej książki, zważając na to, że była moją ulubioną
pisarką... aż do teraz. Sądzę, że zaczęła iść za modą.
„Teraz modna jest głupiutka bohaterka, to ja taką stworzę. Moja
książka stanie się sławna.” Zawiodłam się i to bardzo.
„ -
Gdybym tego nie zrobił – odparł John, niebezpiecznie zniżając
głos – pańska siostrzenica już by nie żyła.”
Najgorsze
jest chyba to, że autorka skupiła się na jednym wątku. John cały
czas towarzyszył Pierce, jakby była jego więźniem. Często
narzekałam na to, że w drugiej części danej powieści brakuje
głównego bohatera. Albo go ktoś porywa, bądź wyjeżdża. Tym
razem było go zdecydowanie za dużo. Powiem jeszcze, że tak
naprawdę nic ciekawego nie dzieje się w tej książce. Okay, walka
pomiędzy Furiami, odkrywanie prawdy na temat Johna, ale... nie można
było się wczuć w tę historię. Zazwyczaj, jak czyta się jakąś
dobrą książkę, świat dookoła Ciebie przestaje istnieć, a ja
czytając „Świat Podziemi” wiedziałam nawet, co leci w
telewizji! Książka po prostu nie posiada żadnej głębi. Jest to
literatura, o której szybko się zapomina. Sama dokładnie nie
pamiętam poszczególnych wątków z pierwszej części...
To,
co mnie jeszcze dziwi, to tytuł książki. Świat Podziemi?
Naprawdę? Większość akcji toczy się na Ziemi, więc nie za
bardzo rozumiem, dlaczego jest taki tytuł tej powieści. No cóż…
widocznie nie rozumiem zbyt wielu rzeczy.
Pomimo
licznych wad to powieść czytało mi się dość przyjemnie. Szybko
i bezproblemowo. Autorka bardzo dobrze posługuje się językiem
młodzieżowym. Jest on zrozumiały i czasami nawet zabawny.
Nie
mogę oczywiście nie napisać o ozdobnikach w książce. Są one
wprost przecudowne! Bardzo umilały mi czytanie i za każdym razem,
gdy przerzucałam stronę, podziwiałam je. Do tego przed każdym
rozdziałem był podany fragment z „Boskiej komedii” Dantego
nawiązujący do rozdziału. Dość interesujący pomysł, lecz
oczywiście nie oryginalny.
Komu
mogę polecić książkę „Świat Podziemi” Meg Cabot? Jedynie
tym, którzy już zagłębili się w historii Pierce i Johna. Nie
warto zaczynać tej trylogii, ale jeśli ktoś już czytał książkę
„Porzuceni”, która jest pierwszą częścią, no to wypadałoby
zapoznać się z dalszą fabułą.
„-
Nie wiem. - John nareszcie spojrzał mi w oczy i zobaczyłam w nich
głęboki żal. - Ale, Pierce, obawiam się, że jest już za późno.
On już nie żyje.”
Ostatnio pojawiają się same recenzje gatunku paranormal romance, ale dodam tylko jeszcze jedną, a później będzie coś Sparksa. :)

