piątek, 24 maja 2013

"Bezpieczna przystań" - Nicholas Sparks

Tytuł: Bezpieczna przystań
Tytuł oryginału: Safe Haven
Autor: Nicholas Sparks
Ilość stron: 424
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2011 (?)
Moja ocena: 9/10

  "W najczarniejszej godzinie jedynie miłość może nas ocalić..."

Southport to piękne, nadmorskie miasteczko, gdzie prawie wszyscy się znają. Pewnego dnia pojawia się tam piękna, samotna kobieta o imieniu Katie. Kim jest tajemnicza kobieta? Dlaczego postanowiła przeprowadzić się do małego miasteczka, takiego jak Southport?

Katie od razu po przeprowadzce zaczyna pracować w restauracji U Ivana. Nie jest to najłatwiejsza praca, ale stara się brać tyle zmian, ile może, ze względu na zarobki. Katie próbowała nie zawierać nowych znajomości. Nie było wiadomo, kiedy musiałaby wyjechać. Pewnego dnia poznaje sąsiadkę Jo, która również niedawno się wprowadziła. Zaprzyjaźniają się, ale tak naprawdę Katie nic o niej nie wie. Kim jest kobieta, która każde mówić na siebie Jo?

Później na jej drodze pojawia się Alex. Bardzo przystojny wdowiec z dwójką dzieci. Prowadzi miejscowy sklep, ma wielu znajomych, lecz także czuje się samotny. Powoli pomiędzy Katie a Alexem zaczyna rodzić się miłość, ale czy Katie jest na to gotowa? I czy gdy Alex dowie się prawdy, nie zostawi jej?

"Miłość potrafi ranić. Nie ma nic bardziej bolesnego, niż rozstanie. Aby pokochać po raz drugi, trzeba nauczyć się ufać."

Katie to naprawdę bardzo tajemnicza kobieta. Stopniowo dowiadujemy się o niej coraz więcej i zastanawiamy się, jak można tak żyć? Dlaczego istnieją tacy ludzie jak Kevin? Bohaterka próbuje ukrywać swoją przeszłość, ale nie do końca jej się to udaje. Próbuje więc powiedzieć prawdę. Czy zyska na tym, a może straci jedyną miłość swojego życia?

Wiele z nas (kobiet) marzy o mężczyźnie tajemniczym i zabójczo przystojnym, który zrobiłby dla nas wszystko. Tak, Alex także taki jest, lecz charakteryzuje się także ciepłem i miłością do swoich dzieci. Z chęcią pomógłby wszystkim, a w szczególności Katie.

„Bezpieczna przystań” to już szesnasta powieść napisana przez Nicholasa Sparka, autora takich powieści jak „Jesienna miłość”, „Szczęściarz” czy „Ostatnia Piosenka”. Co najlepsze, większość z jego powieści została sfilmowana. „Bezpieczna przystań” także i mam zamiar w najbliższej przyszłości ją obejrzeć.

O czym jest jednak ta książka? Znajdzie się w niej wątek romantyczny, kryminalny, ale i „nie z tego świata”. Zapewne zastanawiacie się, o co chodzi. Chcecie się dowiedzieć? To przeczytajcie „Bezpieczną przystań”!

Już nie pierwszy raz spotykam się z twórczością Pana Sparksa. Pisze on nie tylko o miłości, lecz w jego książkach pojawia się drugie dno. Bohaterzy nie mają łatwo i wtedy zastanawiam się, jak ja żyję. Myślę sobie: „Biedna kobieta, ile ona musiała przejść...” No cóż. Oczywiście jego książki nie są aż tak świetne. Czuję, jakby pisał jakimiś schematami i to jest może jego sposób na bestseller?

Zauważyłam, że autor bardzo lubi, gdy jeden z bohaterów był na wojnie, bądź dopiero co się do niej szykuje. Trochę robi się to nudne, lecz aż tak bardzo to nie przeszkadza.

Styl autora jest potoczny i można powiedzieć, że nawet żywy. Powoduje to, że książkę czyta się z zapartym tchem, a czytelnik nawet nie zauważy, że to już koniec powieści. Zrobi głęboki wdech, jeszcze trochę pobędzie w zadumie i... zapomni o niej. Możliwe, że kiedyś do niej powrócę, ale nie jest to książka, która zapada w pamięć, którą warto zapamiętać. Kolejne „lekkie” czytadło, które umila ci czas, lecz czy nie o to chodzi w książkach? Aby miło spędzić popołudnie?

Tak jak pisałam, książkę czytałam z zapartym tchem. W szczególności końcówkę, gdzie akcja dopiero się rozkręciła i modliłam się o to, aby wszystko dobrze się skończyło. Pojawiały się także dość długie opisy i troszeczkę mnie one zanudzały (choć były ważne), ale tylko troszeczkę.

Tak więc zdecydowanie, pomimo kilku minusów, polecam wam „Bezpieczną przystań” autorstwa Nicholasa Sparksa. Jest to wspaniały pisarz i czasami porusza dość ważne tematy. Naprawdę warto ją przeczytać.

"Radość jest równie ulotna jak spadająca gwiazda, która w jednej sekundzie przecina wieczorne niebo, a w następnej nie pozostaje po niej nawet ślad."

Jak widzicie musiałam zmienić profil na Google+/ Dlaczego? Ponieważ od lipca tego roku zostanie usunięta funkcja obserwatorów, więc dodałam: Obserwatorzy Google+ . Jeśli ktoś z was chce i może w ten sposób zaobserwować bloga to serdecznie zapraszam.
Tutaj możecie poczytać trochę więcej na ten temat: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/czy-obserwatorzy-twojego-bloga-moga.html


czwartek, 23 maja 2013

Stosik 1/2013

No i mamy pierwszy stosik! Jestem bardzo happy z tego powodu. :D A kiedy będzie następny? Tego nie wiem. Może w ogóle nie będzie.... :))


1. "Arisjański Fiolet. Cisza" Pola Pane - egzemplarz recenzencki (książka z kwietnia) [ recenzja ]
2. "Bezdomna" Katarzyna Michalak - egzemplarz recenzencki od wyd. Znak [recenzja]
3. "Furie" Elizabeth Miles - kupiona przeze mnie. 
4. "Eve" Anna Carey - jw.
5. "Insygnia. Wojny światów" S.J. Kincaid - wygrana w konkursie na paranormalbooks.pl
6. "Sztuka uprawiania róż z kolcami" Margaret Dilloway - egzemplarz recenzencki od wyd. M.
7. "Niebo" Alexandra Adornetto - wypożyczona z biblioteki (jestem w trakcie czytania)
8. "Radleyowie" Matt Haig - pożyczona od koleżanki (w połowie przeczytana, ale coś dalej mnie nie ciągnie...)
9. "Zazdrość" Gregg Olsen - wypożyczona z biblioteki. 

Jak sami widzicie nie ma tego zbyt dużo. :) Zdjęcie trochę kiepskie, bo nie dysponuje zbyt dobrym aparatem. :D 

A teraz chciałabym wam polecić jednego bloga. "Na zimowy i letni wieczorek". Większość z Was zapewne go zna, ale Ci co nie znają - po prostu musicie tam zajrzeć i zaobserwować! Blogerce brakuje tylko 6 obserwatorów do 300! Na dodatek za niedługo ma rocznice bloga, więc można zrobić taki fajny prezent. :D

Nie obejdzie się także bez podziękowań dla Was! Mój ostatni post osiągnął aż 31 komentarzy! (26 waszych + 5 moich). Z całego serducha wam dziękuję! Nie sądziłam, że będzie go czytało aż tyle osób! Uf.. aż się wzruszyłam, przepraszam was bardzo. :) Dziękuję, dziękuję, dziękuję!

poniedziałek, 20 maja 2013

"Gwiazd naszych wina" - John Green

Tytuł: Gwiazd naszych wina
Tytuł oryginału: The Fault in Our Stars
Autor: John Green
Ilość stron: 312
Wydawnictwo: Bukowy Las
Rok wydania: 2013
Moja ocena: 8/10
 
 „- Czujesz się lepiej?
- Nie – wymamrotał Isaac, ciężko oddychając.
- Tak to jest z bólem – odpowiedział Augustus, a potem spojrzał na mnie. - Domaga się, byśmy go odczuwali."

Hazel od trzech lat choruje na raka. Bez aparatu tlenowego, którego nazywa Philip nie rusza się nigdzie. Nie chodzi do szkoły ani na spacery. Całe dnie głównie spędza na czytaniu książek lub oglądaniu swojego ulubionego serialu. Jej rodzice chcą aby w końcu zaczęła żyć normalnie, ale czy wiedząc, że niedługo ma się odejść z tego świata można żyć normalnie?
Pewnego razu na spotkaniu grupy wsparcia Hazel poznaje Augustusa - bardzo przystojnego, zabawnego chłopaka od którego nie może oderwać wzroku. Już na pierwszym spotkaniu zgadza się na zaproszenie do jego domu. Odtąd jej życie wywróci się do góry nogami. Czy Hazel jednak jest gotowa na miłość? Czy potrafi być granatem, który po wybuchu zostawia wiele blizn?
Hazel jest bardzo inteligentną dziewczyną. Nie może pogodzić się z tym, że po swoim odejściu jej rodzice się załamią. Dlatego walczy. Nie może pozwolić aby matka nie była już matką, a ojciec ojcem. Jednak po spotkaniu z Augustusem, chce czegoś więcej od życia. Chce aby to co jest pomiędzy nią a chłopakiem trwało wieki, lecz wie, że są to tylko złudne marzenia. Stali się mniejszą nieskończonością nieskończoności...

„Wydawało się, że to było całe wieki temu, jakbyśmy przeżyli krótką, ale mimo to nieskończoną wieczność. Niektóre wieczności są większe niż inne.”

„Gwiazd naszych wina” to książka o tym, że pomimo nieszczęścia w naszym życiu, może nas spotkać coś naprawdę dobrego. Osoby chore na raka w każdej rzeczy widzą coś dlaczego warto żyć, ale to nie od nich zależy czy wyzdrowieją. Zaś ludzie, którzy nie dbają o zdrowie, czasami mają ochotę skończyć a tą okrutną rzeczywistością. Co za paradoks... Jedną z rzeczy, które pomagają przetrwać chorobę jest miłość. Tylko dzięki niej zapominamy o bólu i cierpieniu... Tą miłością stał się Augustus dla Hazel, a Hazel dla Augustusa. Mimo że mieli oni różne poglądy, byli dla siebie najważniejsi. Przeciwieństwa przecież się przyciągają...

Powieść ta, to bardzo poważna historia, ale zastanawiam się dlaczego jest ona aż taka dobra? Dlaczego książki o śmierci są popularne? Lubimy o niej czytać? Naprawdę? Czy dzięki takiej książce zaczniemy patrzeć inaczej na otaczający nasz świat? Oczywiście, że gdy skończymy czytać taka książka zapadnie nam głęboko w pamięć, będziemy zastanawiać się nad głębszym senesem, ale czy zmienimy siebie? Nie. Dopiero gdy dopadnie nas jakaś ciężka choroba zaczniemy myśleć o tym co robiliśmy. Jak dbaliśmy o nasze zdrowie, o przyjaciół, rodzinę...
Sama lubię czytać książki o takiej tematyce. Że miłość przetrwa wszystko. Nawet śmierć. Może dlatego te powieści są takie zachwycające, bo w prawdziwym życiu tego nie ma, albo jeszcze na to nie trafiliśmy? Całkiem możliwe.

Zaznaczę od razu, że powieść „Gwiazd naszych wina” to nie jest powieść lekka. Język jest bardzo wyszukany, czasami wręcz niezrozumiały i gdyby jakaś dwunastolatka miała ochotę na przeczytanie takiej książki, zapewne niewiele by z niej zrozumiała. Autor strasznie dużo filozofuje i jest to tak naprawdę jedyny urok tej książki. Temat niezbyt oryginalny, ponieważ czytałam wiele takich książek. Jedyne może w czym się one różnią to to, że w „Gwiazd naszych wina” główni bohaterzy są oboje chorzy.
Łzy oczywiście poleciały, ale nie dużo. Jedynie gdy dowiedziałam się o.... Ten kto czytał chyba będzie wiedział o który moment mi chodzi.
Podobało mi się, że ludzie nie byli wyidealizowani. Matka – silna kobieta, która zrobi wszystko dla córki i próbuję nie okazać po sobie jak bardzo cierpo, a ojciec? Nigdy nie wstydził się łez. Płakał nawet więcej niż matka.

Najbardziej lubiłam panów. Augustusa, który był strasznie narcystyczny, zabawny i nazywał rzeczy po imieniu oraz Isaaca, przyjaciela Augustusa i Hezel, także chorego na raka.
Mimo wątku książki pojawiały się bardzo zabawne momenty. Nie raz sama buzia mi się uśmiechała, a czasami wręcz wybuchałam śmiechem, bo bohaterzy byli tacy bezpośredni.
    „- Czyli jeśli ci prześlę opowiadanie porno, będziesz mógł dać takie ustawienia, że przeczyta ci je starzec z niemieckim akcentem?
- Jasne – powiedział Isaac. - Choć na razie mama musi mi pomagać, więc poczekaj z tym niemieckim porno tydzień lub dwa.”

„Gwiazd naszych wina” autorstwa Johna Green'a to bardzo dobra powieść, lecz nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym. Czytając ją spędziłam bardzo mile czas i sądzę, że jeszcze do niej powrócę, ale po tylu pozytywnych recenzjach oczekiwałam chyba jednak czegoś więcej.
    „ - Okay – powiedział, gdy minęła cała wieczność. - Może „okey” będzie naszym zawsze.”
    - Okay – zgodziłam się.”


sobota, 18 maja 2013

ZAPOWIEDŹ: "Opiekunka Grobów" - Melissa Marr

Tytuł: Opiekunka Grobów
Autor: Melissa Marr
Wydawnictwo: Replika
Premiera: czerwiec 2013

"Śpij dobrze i zostań tam, gdzie cię położyłam"

W niezwykle spokojnym miasteczku Claysville dochodzi do brutalnego morderstwa. Maylene Barrow, kobieta pielęgnująca wszystkie cmentarze w mieście, zostaje znaleziona we własnej kuchni w kałuży krwi. Ale szeryf nie przeprowadza śledztwa.

Do Claysville przybywa Rebeka, przybrana wnuczka Maylene. Z lotniska odbiera ją Byron, syn przedsiębiorcy pogrzebowego, zakochany w niej bez pamięci. Obydwoje mają za sobą osiem lat życia poza miasteczkiem, unikania siebie i rozmów o wzajemnej miłości, obydwoje też odczuwają niezrozumiałą ulgę, wkraczając w granice Claysville.

Wydarzenia przyspieszają, zdarzają się kolejne brutalne napaści, a Rebeka i Byron zaczynają odkrywać, że ich miasteczko rządzone jest w myśl dość niezwykłych zasad. Dowiadują się też, że dziedzicznie przypadają im obojgu bardzo ważne funkcje, zapisane w dziwacznym kontrakcie sprzed 300 lat. Ona musi przejąć po zmarłej babci funkcję Opiekunki Grobów, a on - po ojcu - rolę Grabarza i jej opiekuna. Spokój i bezpieczeństwo Claysville zależą od tego, czy ta para wypełni swe role starannie.

"Opiekunka Grobów" to romantyczny horror albo romans z elementami grozy w tle. Para głównych bohaterów musi odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytanie: czy kochają się, bo tak za nich ustalono, czy też ich miłość jest autentyczna i pomoże im w misji utrzymania ładu w świecie zmarłych. 

Mnie bardzo zaciekawiła ta książka i nie mogę się doczekać premiery. A wy? Co o niej sądzicie? 

piątek, 17 maja 2013

"Rok w Poziomce" - Katarzyna Michalak

Tytuł: Rok w Poziomce
Autor: Katarzyna Michalak
Ilość stron: 365
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2010
Moja ocena: 9/10 

„Jeżeli naprawdę czegoś pragniesz tak bardzo, że aż boli – cały wszechświat pochyli się nad tobą, by spełnić twoje marzenie.”
Gówna bohaterka Ewa to szara myszka o trudnej przeszłości. Nigdy nie poznała swojego ojca, a do tego musiała mieszkać wraz z matką i ojczymem, który nie był wymarzonym ojczulkiem. Później poznała niejakiego Pana K., który okazał się być kompletnym draniem. Bała się jednak od niego odejść. Do momentu aż wylądowała w szpitalu. Jej przyjaciel Andrzej, w którym się podkochiwała, pomógł jej się od niego uwolnić. Ale trzydziestodwuletnia kobieta nadal nie była szczęśliwa. Marzył jej się piękny domek na wsi. Zjechała połowę Polski, aby go znaleźć, ale niestety, domek albo był w miejscu, gdzie za oknem stał słup wysokiego napięcia, albo kompletnie jej się nie podobał. W dniu swoich urodzin postanowiła poszukać jeszcze raz jakichś ofert w Internecie. Jakby za sprawą czarodziejskiej różdżki znalazła go! Piękny, biały domek w Urlach City. Było jednak jedno „ale”. Zabrakło jej pewnej kwoty. Najpierw zgłosiła się o pożyczkę do ojczyma, który oczywiście odmówił, więc udaje się d do ostatniej osoby, która mogłaby coś takiego dla niej zrobić. Tą osobą jest Andrzej. Andrzej, jak to Andrzej, przystojny, bogaty biznesmen chce czegoś w zamian. Ma zamiar otworzyć wydawnictwo, ale nie ma żadnej osoby, która mogłaby się tym zająć. Tak więc Ewa zostaje… wydawcą. W ten sposób poznaje Karolinę, autorkę pierwszej powieści, którą ma zamiar wydać. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że... Karolina i Andrzej zakochują się w sobie. Ewa jest załamana. Razem z przyjaciółką Izą wybiera się na imprezę dla singli. Upija się do nieprzytomności, a rano budzi się w jakimś obskurnym hotelu do tego z liścikiem o treści: „Byłaś słodka”. Porażka, prawda? Przespać się z kimś i w ogóle tego nie pamiętać...  W międzyczasie poznaje Witolda. Bardzo miłego wdowca, który się nią poważnie zainteresował.
„Czas i brak nadziei wyleczą z każdej miłości”

"Rok w Poziomce" Katarzyny Michalak to pierwsza część serii owocowej. Styl autorki nadal lekki, niezmienny, bardzo przyjemny, który ułatwia czytanie. To nadal ta sama Kejt, która potrafi rozśmieszyć człowieka do łez, ale i doprowadzić go do zastanowienia się nad sensem życia.
Każdy rozdział zaczyna się danym miesiącem i powiem szczerze, że spodobało mi się to. Dokładnie wiemy, co główna bohaterka robi w danym miesiącu i jak zaczyna się zmieniać jej świat. W książce pojawiają się także wpisy z pamiętnika Ewy. Opisuje tam ona swoje odczucia i rozterki życiowe. Niektóre z tych wpisów troszeczkę mnie jednak znudziły....
Bardzo natomiast podobało mi się to, że autorka wprowadziła tam... jakby siebie. Tą Michalak. Była ona jak dobra wróżka, która podpowiada Ewie, co powinna zrobić. Za każdym razem, gdy czytałam taką scenkę, na mojej twarzy pojawiał się uśmiech.
Wydawać by się mogło, że Rok w Poziomce będzie bardzo podobną książką do Poczekajki, ale nie jest. Niby także pojawia się w niej kobieta, która pragnie swojego domku i tak dalej. To jest kompletnie inna historia. Powieść opowiada o ważnych decyzjach, które trzeba podjąć i o odwadze. O nadziei na lepsze życie i o miłości, ale sądzę, że miłość to poboczny wątek.
Czy śmiałam się do upadłego? Nie. Nie pojawiały się tu aż tak śmieszne scenki. Czy płakałam? Tak. Na końcu książki. Pani Katarzyna, jak zwykle musi pięknie zakończyć swoją powieść.
Okładka książki oczywiście nawiązuje do treści. Widać na niej Poziomkę wśród pięknych drzew. W powieści nie zabrakło niczego i z zachwytem zabrałam się za następną część serii owocowej. Czy mi się spodobała? Kto wie...

Znów muszę, ale to muszę wam polecić kolejną książkę Katarzyny Michalak! Tego po prostu nie da się nie czytać. Po jej książkach czuję się… inaczej. Taka lekka. Trochę to dziwne, wiem, ale autorka naprawdę bardzo mnie urzekła.
„Prawda jest jasna i prosta; dom jest w nas. Owszem, to wymarzone miejsce na ziemi, do którego tęsknimy całe życie, które nas przyzywa i jeśli mamy odwagę, to podążamy ku temu wyzwaniu, ale dom - niesiemy ze sobą. Dopiero z tym miejscem - naszą odrobiną wszechświata - łączymy się w całośc. Tworzymy dopełnienie. My, istoty zamieszkujące to miejsce, nasycając je emocjami, całym wachlarzem emocji, od miłości do gniewu i on - mały, biały dom. Mój dom.”


Ostatnio nie czytam zbyt dużo i boję się, że recenzje mogą pojawiać się w pewnym odstępie czasowym za co serdecznie przepraszam. Mam nadzieje, że i tak będziecie do mnie zaglądać.