sobota, 10 sierpnia 2013

NIEnawidzę!

Ostatnio mam dużego lenia i czytać mi się nie chce i właśnie dlatego zamęczę was kolejną zabawą. Wiem, że macie już dość, ale mam dzisiaj zły dzień i w zabawię pt. "NIEnawidzę" będę mogła się trochę wyżyć, a tego najbardziej mi trzeba. :D

Zabawa polega na wymienieniu ośmiu rzeczy, których się (tak, zgadliście) nienawidzi. Potem nominuje się kolejnych ośmiu bloggerów :)

ZACZYNAMY!

 1. NIEnawidzę, kiedy ktoś mówi mi co mam robić - co kogo to obchodzi? Najwyżej to ja popełnię błąd. Trzeba uczyć się na własnych błędach.

2. NIEnawidzę ludzi, którzy nie pozwalają mieć innym swoje zdanie - poznałam wiele takich osób. Teraz rzadko utrzymuję z nimi kontakt.

3. NIEnawidzę, kiedy coś sobie zaplanuję, a później to nie wypala - wiele razy tak miałam. Dlatego też jestem pesymistką.

4. NIEnawidzę ludzi, którzy mnie olewają i wykorzystują - tu chyba bardziej chodzi o szkołę, ale postanowiłam, że tym roku tak dalej nie będzie.

5. NIEnawidzę, kiedy muszę coś zrobić, a kompletnie nie mam na to ochoty - np. kiedy mam zmusza mnie do sprzątania, a ja mam akurat ochotę sobie poleżeć lub poczytać.

6. NIEnawidzę koperku, zielonej pietruszki, żółtego sera, serków topionych jogurtów truskawkowych (znalazło by się wiele więcej rzeczy, ale nie chcę was przynudzać) - ohyda!

7. NIEnawidzę ludzi nietolerancyjnych - denerwuje mnie kiedy ktoś mówi źle o innych religiach, np. islam. Nie każdy z islamistów jest terrorystą jak nie każdy polak to złodziej. To samo dotyczy się muzyki.  

8. NIEnawidzę kiedy ktoś jest narcystyczny - tu bardziej chodzi o moją siostrę i po prostu mam dość już jej zachowania. 

Tak oto nienawidzę tych wszystkich rzeczy. Jest ich oczywiście wiele więcej, ale te przyszły mi jako pierwsze do głowy. Nominuję wszystkie osoby, które mają chęć wzięcia udziału w tej zabawie, gdyż jestem świadoma, że większość z was ma już ją za sobą. To chyba wszystko na dzisiaj. Dziękuję za uwagę i dobranoc! A ja teraz sobie posłucham coś wesołego, zjem lodzika i napiję się ciepłej herbatki. HA! 




czwartek, 8 sierpnia 2013

"Wampiry z Morganville. Księga 3: Pan Ciemności, Godzina Łowów" - Rachel Caine

Tytuł: Wampiry z Morganville. Księga 3: Pan Ciemności, Godzina Łowów
Tytuł oryginału: Lord of Misrule, Carpe Corpus
Autor: Rachel Caine
Ilość stron: 480
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2010
Moja ocena: 5/6


  „Życie to ból moje dziecko.”


Zaczęła się wojna pomiędzy Amelie a Bishopem. Wampiry zaczynają ginąć, Amelie gdzieś się ukryła. Nikt nie wie, co się dzieje. Jedynie siedemnastoletnia Claire wraz z pomocą przyjaciół jest w stanie coś zmienić i uratować Morganville od krwiożerczego Bishopa... Niestety to nie koniec kłopotów. Ludzie zaczynają się buntować i atakować, a Claire będzie musiała podjąć ważną decyzję. Zło czai się dookoła, a czasu jest coraz mniej. Do Morganville nadchodzi burza i ostateczne starcie pomiędzy dwoma najsilniejszymi wampirami.


Rachel Caine, absolwentka zarządzania na Texas Tech University i klarnecistka, stworzyła kilka serii powieści urban fantasy – o dżinach i demonach. Największą sławę przyniosły jej jednak bestsellerowe Wampiry z Morganville. Brytyjska wytwórnia filmowa kupiła prawa do sfilmowania cyklu wydawanego już w kilku krajach. *


Wampiry z Morganville to jedna z tych „prymitywnych” książek, które jednak mają w sobie coś nadzwyczajnego. Jedno, jedyne miasto, w którym osiedliły się wampiry, a do tego ludzie zmuszeni są z nimi współpracować. Podatki płacą w postaci oddawania krwi, a po zmierzchu nie mogą wychodzić z domu. Każdy człowiek jest jednak pod opieką któregoś z wampirów. W ten sposób krew, którą oddają, idzie do danego opiekuna, a w zamian człowiek ma ochronę. Trochę dziwny układ, ale lepszy niż śmierć.
Clere przyjechała do Morganville na studia. Nikt nie przewidział, że w mieście roi się od wampirów, które tylko czekają na przekąskę. Poznaje tam Michela, Eve oraz Shane'a. Shane wkrótce staje się jej chłopakiem, co nie podoba się jej rodzicom, jednakże są zmuszeni się z tym pogodzić.

Dziewczyna nie jest jedną z tych bohaterek, które są głupie i irytujące.Claire jest inteligentna i umie zadbać o siebie, chociaż na to nie wygląda. Właśnie dlatego niektórzy jej nie doceniali. Na pierwszym miejscu zawsze stawia rodzinę i przyjaciół, lecz wie, że i jej życie jest ważne. Niejeden wampir, a nawet człowiek miał ochotę ją zabić. Nie zawsze radziła sobie sama, ale od czego ma się przyjaciół? Nawet tych, którzy mają ochotę na twoją krew?

Wątek miłosny pomiędzy Claire a Shane'm jest dość skomplikowany. Na pewno nie nudny. Nie ma zbyt dużo scen miłosnych, ale jak już się pojawiają, człowiek zastanawia się, dlaczego w prawdziwym życiu ciężko spotkać taką prawdziwą i czystą miłość. Za każdym razem, kończąc taki wątek, wzdychałam. Dlaczego? Bo ich uczucie było piękne i fascynujące.
Po raz pierwszy czytając niektóre fragmenty po prostu się bałam. I to jest trochę zadziwiające według mnie. Dzięki temu nabrałam ochoty, by przeczytać jakiś horror... :D

 
„Claire pomyślała, że była to dobra definicja miłości: potrzebować kogoś nawet wtedy, gdy dostanie się już to, czego się chciało.”
 

Autorka próbowała stworzyć coś nowego, jednocześnie nie oddalając się od schematu, który wprowadzili niektórzy pisarze. Było to dobre posunięcie, ale jednak czegoś mi brakowało. Nie mogłam się w pełni wciągnąć w tę historię i to był chyba jedyny dość duży minus. Oczywiście literówki się pojawiły i co mnie trochę zaniepokoiło, raz powtórzyło się dwukrotnie to samo zdanie.
Okładka nie zachwyca, ale jej tajemniczość przyciąga wzrok i sądzę, że została dobrze dobrana do serii.

„Wampiry z Morganville. Księga 3” mnie nie urzekły, jednakże mają coś w sobie. Coś, że chce się wiedzieć, co będzie na końcu. Przede mną jeszcze dużo tomów, więc zobaczymy, czy seria utrzyma poziom.


"Nie walczymy w irlandzkiej kampanii, i jakiekolwiek błędy które zrobiłem raz, nie zrobię ich ponownie.” 

 *opis z okładki

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: 


niedziela, 4 sierpnia 2013

"Trylogia Trylle: Zamieniona, Rozdarta, Przywrócona" - Amanda Hocking

Tytuł: Zamieniona
Tytuł oryginału: Switched
Autor: Amanda Hocking
Ilość stron: 304
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2012
Moja ocena: 5.5/6


Wendy od zawsze czuła, że nie pasuje do tego świata. Wiedziała to również jej matka. W szóste urodziny próbowała ją zabić. Sądziła, że nie jest jej córką, że to potwór, który zabił jej prawdziwe dziecko. Matkę zamknięto w psychiatryku, a Wendy zajęła się ciotka Maggie oraz starszy brat Matt.
Dziewczyna nie radziła sobie w szkole. Z kilku już została wyrzucona i przez to musieli się co jakiś czas przeprowadzać. Nie udaje jej się z nikim zaprzyjaźnić, ani wyznać swojego sekretu, którego sama się obawia. W nowej szkole poznaje Finna. Tajemniczego gościa, który nie spuszcza z niej wzroku. Okazuje się, że jest on kimś więcej i musi sprowadzić Wendy do miasta o nazwie Förening , do prawdziwej rodziny. Co dziwniejsze, Wendy nie znając dobrze Finna, chce z nim iść. Teraz ma potwierdzenie, że jest inna, ale nie może tego zrobić. A co się stanie z Mattem? Przecież to jest jej brat, nie może go tak zostawić. Czy Wendy zdecyduje się wyruszyć w podróż w nieznane? Może to jedyny sposób by dowiedzieć się kim jest tak naprawdę...

Wendy jest dziewczyną bardzo trudną. Brak przyjaciół, znajomych daje jej się we znaki, ale nie daje tego po sobie poznać. Do tego trauma z dzieciństwa. Ciągle słyszy słowa matki: „nie jesteś moją córką”. Gdzieś w głębi, Wendy czuje, że to może być prawda. Podobno miała być chłopcem. Rodzice z początku byli zaskoczeni, lecz ojciec dziewczyny pogodził się z tym i pokochał ją całym sercem. Niestety kilka lat później popełnił samobójstwo, a matka stała się jeszcze gorsza. Niezbyt miłe dzieciństwo. Na szczęście miała Matta, który zrobiłby dla niej wszystko.

„Zamieniona” to książka z gatunku paranormal romance, których sporo w dzisiejszych czasach. Jednakże w pewien sposób jest oryginalna. Nie spotkamy w niej wilkołaków czy wampirów. Gdy dowiedziałam się kim jest główna bohaterka, po prostu śmiałam się do upadłego. Nie czytałam jeszcze książki o takiej tematyce i bardzo dobrze, ponieważ mi się spodobała. Wciągnął mnie świat Trylli od pierwszej do ostatniej części.


Cały czas na mnie patrzył. To pewnie cholerny socjopata. Najgorsze, że uznałam, iż to urocze.”


 
Tytuł: Rozdarta
Tytuł oryginału: Torn
Autor: Amanda Hocking
Ilość stron: 320
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2012
Moja ocena: 6/6
  
Wendy już wie kim jest. Należy do świata Trylli, a jej prawdziwa matka, tak samo bezwzględna i okrutna jak poprzednia, jest królową. Wendy została sprowadzona do królestwa ze względu na pewne komplikacje. Dziewczyna nie mogła się z tym pogodzić, dlatego postanowiła uciec. W ten sposób znowu spotka Finna, do którego czuje coś bardzo mocnego. Jednakże nie dane jest im bycie razem. Finn jest tropicielem i stoi na samym dole hierarchii, a Wendy ma objąć wkrótce tron. Bohaterka wie, że to nie byłoby właściwe. Wraz z Mattem, oraz Ryhsonem, którego namówiła na ucieczkę, zostaje porwana przez Vittre. To „plemię”, które od zawsze walczy z Tryllami, a na dodatek okazuje się, że jej ojcem jest sam ich władca. Wendy staje przed wyborem, na którym tronie zasiąść. Tam poznaje Lokiego, przystojnego pół Vittre pół Trylla. Dzięki niemu udaje im się uciec, ale to nie jest ich ostatnie spotkanie. Wkrótce okaże się dlaczego Loki pozwolił im na powrócenie do Trylli...

Cóż mogę powiedzieć o „Rozdartej”? Jest dobra, ale nie aż tak bardzo jak część pierwsza. Nie potrafię wymienić argumentów dlaczego, jednakże czegoś mi w niej brakowało. Dzięki tej części możemy poznać bliżej innych bohaterów, których oczywiście bardzo polubiłam zabrakło mi... Finna. Chociaż to i tak nic w porównaniu z ostatnią częścią, na której kompletnie się zawiodłam. Wendy próbuje walczyć o Finna, wie, że jeśli będą chcieli, uda im się to jakoś wszystko przetrwać. Natomiast Finn tego nie chce. Kocha Wendy, ale obowiązki są ważniejsze. Sądzi, że Wendy zasługuje na coś więcej, niż na zwykłego Tropiciela, który nie może nic jej dać. Straszne oklepane. Raz jest dla niej okrutny, nie odezwie się nawet słowem, a za chwilę całuje ją namiętnie. Facet ma zdecydowanie coś z głową.


Pociechę czerpałam jedynie z jej słów – powiedziała, że nikt nie powinien widzieć łez królewny, a nie, że nie wolno mi płakać. Zastanawiało mnie, czy właśnie dlatego kazała mi wyjść. Nie po to, żebym ja mogła się rozpłakać, tylko ona.”



Tytuł: Przywrócona
Tytuł oryginału: Ascend
Autor: Amanda Hocking
Ilość stron: 304
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2012
Moja ocena: 4/6

Wendy musi porzucić marzenia o pięknym życiu i prawdziwej miłości. Czeka ją ślub z Tovem, przyjacielem. Tylko w ten sposób uda jej się uratować królestwo. Nadchodzi wojna, a żeby ją wygrać, potrzeba dużej mocy, a Tove taką posiada. Niestety Tove także jej nie kocha, ale rozumie, że to jedynym sposób. Wanda jest załamana, próbuje sobie z tym poradzić, ale pewnej nocy traci nad sobą panowanie i popełnia błąd, za który zapłaci później. Zaś stosunki pomiędzy dziewczyną a Lokim znacznie się pogłębiły. Wanda nie widzi świata poza nim, ale musi po raz kolejny poświęć miłość. Czy wyjdzie je to na dobre? Czy nie popełnia tego samego błędu, który popełniła jej matka kilka lat temu?

Niestety „Przywrócona” to ostatnia część trylogii Trylle i najgorsza ze wszystkich. Autorka chciała chyba pokazać coś nowego i nie za bardzo jej to wyszło. Czułam, jakby to była całkiem inna książka, której nie można „podpiąć” do dwóch poprzednich części. Już tłumaczę, o co chodzi.
Wendy, niegdyś rozkapryszona nastolatka, stała się dorosłą kobietą, która za wszelką cenę próbuje ratować swoje królestwo. Jednakże jej charakter stał się całkowicie inny. Przestała walczyć o Finna, bo on sobie odpuścił, zaś Loki, który od samego początku starał się ją uwieść. Jakby nagle dostała olśnienia: „Jednak nie kocham Finna, tylko Lokiego”. Gdzie tu sens? Po co autorka traciła czas na Finna, skoro wprowadziła kolejnego kochanka? Możliwe, że jestem tak oburzona, gdyż Loki jest mi po prostu obojętny. Nie czułam do niego sympatii ani nienawiści, a scenki pomiędzy nim a Wendy niezbyt mnie satysfakcjonowały. Kolejnym zaś minusem jest to, że Pani Hocking niektórych bohaterów zrzuciła na dalszy plan. Prawie w ogóle nie wiemy, co dzieje się u Ryhsa, jak sobie radzi czy też samego Finna. To było złe posunięcie z jej strony. Ogółem ciężko szła mi ostatnia część, zważając na to, że poprzednie pochłonęłam w jeden dzień. Jest to niestety konsekwencja spojrzenia na ostatnią stronę. Będę miała teraz nauczkę, ale wątpię, abym już nigdy w życiu tego nie zrobiła. :P

Sam styl autorki jest znakomity. Zabawne dialogi, nie za długie opisy... to dzięki temu ta powieść jest dobra. Historia nie urzeka, ale jest dobra. Powinna zainteresować każdego miłośnika paranormal romance. I tak też stało się ze mną. Pomimo ostatniego tomu trylogia bardzo mnie wciągnęła i w jakiś sposób smutno mi, że musiałam pożegnać się z głównymi bohaterami (w szczególności z Finnem :D) Okładki serii, jak dla mnie, są bardzo ładne i zachęcają do przeczytania, a tytuły mówią nam w jakiś sposób, z czym będziemy mieć do czynienia z danym tomem.
W trylogii pojawia się także słowniczek. Niestety nie ma go w pierwszym tomie i bardzo mnie to dziwi, ponieważ czytając drugą część już tak naprawdę znamy wszystkie znaczenia, a w pierwszej można się jeszcze pogubić. Oczywiście jak przystało na wydawnictwo Amber – mnóstwo literówek, ale chyba sami wiecie, jak to jest, więc nie będę się nad tym rozwodzić.

Trylogia „Trylle” to pełna zabawy, miłości oraz smutku powieść. Typowy paranormal romance, którego od dawna mi brakowało. Teraz autorzy próbują napisać coś nowego i nie za bardzo im to wychodzi, dlatego też bardzo się cieszę, że udało mi się natrafić na trylogię Trylle i odetchnąć od innych książek. Zdecydowanie polecam.


"- Nie spałeś-Śmiałam się.- Nie pamiętasz co się stało?
Zmarszczył brwi, przypominał sobie i w jego oczach błysnęło zrozumienie.
- Pamiętam...- Dotknął mojej twarzy - Pamiętam, że cię kocham. 
Pochyliłam się, mocno pocałowałam go w usta. Przytulił mnie do siebie."


Recenzja bierze udział w wyzwaniu: 


środa, 31 lipca 2013

Lipcowe premiery

Tytuł: Światłorodni
Tytuł oryginału: Lightborn
Autor: Alison Sinclair
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Bellona
Data wydania: 25-07-2013
Opis: Światłorodni muszą mieć światło, by przetrwać, dlatego chronią się w zaciszu swoich domostw przed zgubną dla nich nocą. Ich światem wstrząsają wydarzenia, które mogą zakłócić delikatną równowagę, a nawet doprowadzić do wojny. Popadną w wyniszczający konflikt z Ciemnorodnymi, dopóki obie rasy nie dostrzegą, że mają wspólnego wroga – tajemniczych i groźnych Cieniorodnych.


Tytuł: 52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca
Tytuł oryginału: 52 reasons to hate my father
Autor:
Ilość stron: 420
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 19-07-2013
Opis: Zbliża się najszczęśliwszy moment w życiu Lex. W dniu swoich osiemnastych urodzin ma otrzymać od „kochającego tatusia” czek na 25 milionów dolarów. To jej upragniona swoboda i wolność, która należy się „z urodzenia” każdemu członkowi rodziny.
Tymczasem ojciec odracza środki z funduszu powierniczego o 52 tygodnie. Młoda celebrytka znana dotychczas z pierwszych stron gazet, kanałów informacyjnych oraz imprez dla vipów, musi poznać smak pracy. 


Tytuł: Ósemka wygrywa
Tytuł oryginału: Hard Eight
Autor:
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 17-07-2013
Opis:  Życie nie rozpieszczało Stephanie Plum. Jednak postanowiła chwycić byka za rogi i zostać agentem do spraw windykacji poręczeń, mówiąc prościej: łowcą nagród. We wszystkim, co robi, wspiera ją babcia Mazurowa, jest prawie jak anioł stróż, tyle, że wścibski. 
Oczywiście nikt nie jest doskonały – nie da się zadowolić jednocześnie dwóch konkurujących ze sobą amantów i biegającego w swoim kółku głodnego chomika.
Trzeba jeszcze pamiętać o spluwie, że jest… najczęściej w słoju po ciasteczkach.



Tytuł: Zwycięzca bierze wszystko
Autor: Aneta Jadowska
Ilość stron: 480
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 12-07-2013
Opis: Boże Narodzenie nie cieszy jak dawniej, kiedy nad głową wisi ci archanielski miecz, niestabilny emocjonalnie diabeł i zakontraktowana zabójczyni. W dodatku nadchodzi rewolucja, od której wyniku zależy zbyt wiele, by nie spróbować interwencji...
Na załamania przyjdzie czas, gdy opadnie bitewny pył.
Dora Wilk robi co musi i nie zamierza pokornie czekać, aż wypełnią się boskie wyroki. Czas wyciągnąć miecz i rozciągnąć kilka mięśni, bo jeden pierzasty tyłek jest wart przetrzepania. A wściekłej wiedźmy nie powstrzyma nawet Abbadon.


Tytuł: Bunt bogini
Tytuł oryginału: Goddess
Autor:
Ilość stron: 368
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 18-07-2013
Opis: Ekscytujący finał romantycznej trylogii wypełnionej miłością, nienawiścią i zemstą greckich bogów.
Ich przeznaczeniem jest odwieczna nienawiść.
Ich pragnieniem – wieczna miłość.
Teraz Helena musi ostatecznie wybrać pomiędzy dwoma ukochanymi…
Wspaniała opowieść o uczuciu, niebezpieczeństwie, mitologii i odkrywaniu samej siebie.
Helena Hamilton, pozornie zwyczajna szesnastolatka z amerykańskiego miasteczka, jest potomkinią Heleny Trojańskiej. Poznała już swoje przeznaczenie i rolę, jaką ma odegrać w planach bogów. Wie, że musi co noc przemierzać Podziemie, by zapobiec krwawej wojnie i uwolnić swoją rodzinę od klątwy.
Do tej pory dodawała jej sił miłość Lucasa. I pomoc tajemniczego Oriona, który podczas wędrówek przez mityczną krainę umarłych stał się jej tak bliski. Lecz teraz
Przepowiednia ostrzega Helenę, że ktoś, komu ufa, jest zdrajcą…
Helena wciąż nie jest pewna, czy kocha Oriona, czy Lucasa. Rozdarta pomiędzy uczuciem do nich obu musi teraz ostatecznie zdecydować. I raz jeszcze zejść do Hadesu, żeby wyrwać ukochanego z królestwa śmierci...

Standardowe pytanie: co polecacie?  Przyznam się, że na 100% przeczytam jedynie "Bunt bogini", bo miałam już okazje zapoznać się z poprzednimi częściami. "Wędrówka przez sen" niezbyt mnie zachwyciła, ale jestem ciekawa jak zakończy się ta historia. 

źródło: lubimyczytac.pl

poniedziałek, 29 lipca 2013

"Legenda" - Nora Roberts

Tytuł: Legenda
Autor: Nora Roberts
Ilość stron: 256
Wydawnictwo: G+J
Rok wydania: 2012
Moja ocena: 5/6

Wyspa Trzech Sióstr to piękne malownicze miejsce. Ripley żyje się tam dobrze, dopóki na wyspę nie trafia przystojny Doktor. Kim jest ten tajemniczy Pan? Okazuje się, że zajmuje się on badaniem paranormalnych zjawisk. Nie ma co. Trafił w dziesiątkę. Ripley, Mia oraz Nell to potomkinie trzech potężnych czarownic – sióstr. Niestety jedna z nich popełniła straszny czyn. Teraz Ripley musi pokonać zło, które zostało zapoczątkowane trzysta lat temu.
Na samym początku Ripley odnosi się z wrogością do nowego przybyłego gościa, lecz z czasem zaczyna ich coś łączyć. Coś bardzo potężnego. Ripley próbuje nie dopuszczać do siebie tych uczuć. Pochodzi z rodziny Toddów, którzy zakochują się raz na zawsze, a wtedy nie ma odwrotu. Tylko ślub i rodzina. Oczywiście Ripley tego pragnie, ale jest świadoma zła, które w sobie trzyma i boi się, że może wypuścić je na wolność. Co się wtedy stanie? Czy Ripley zdoła ochronić ludzi, których kocha?

Ripley jest bardzo irytującą oraz wredną osobą. Jednakże jej przyjaciele przyzwyczaili się do jej wybuchowego charakteru. Nienawidzi, kiedy ktoś nazywa ją głupią albo tchórzliwą, bo taka nie jest. Wraz z bratem pilnują, aby na wyspie nie działo się nic złego. Codziennie biega oraz chodzi na siłownię by być w stanie obronić swoje ukochane miejsce.
Gdy Mac przyjeżdża na wsypę, jest bardzo podejrzliwa. Nie ma ochoty po raz kolejny użerać się z dziennikarzami czy ludźmi szukającymi sensacji. Pewien czas temu na wyspie doszło do tragedii, która całkowicie odmieniła jej życie, ale nie tylko jej. Nie chce, aby jej bratowa Nell po raz kolejny przechodziła przez piekło. Jednakże Mac wydaje się inny. Łaknie wiedzy, nie sensacji i wkrótce okazuje się, że są sobie przeznaczeni.

Nora Roberts jest jedną z najpoczytniejszych autorek na świecie. Napisała ponad 200 powieści, które przetłumaczono na ponad 25 języków, wydano na całym świecie w łączącym nakładzie 400 milionów egzemplarzy, niektóre zekranizowano. Książki są połączeniem romansu, powieści przygodowej, sensacyjnej i obyczajowej. Większość z nich trafia na listy bestsellerów „New York Timesa” i „Publishers Weekly”. Za powieść Wyspa Trzech Sióstr Nora Roberts otrzymała nagrodę Library Journal Best Genre Fiction.*

Po raz pierwszy spotkałam się z powieścią Pani Roberts i tego nie żałuję. Bardzo dobrze zaczęłam przygodę z tą autorką i zapewne niejedną jej książkę jeszcze przeczytam. Przyznam się, że wcześniej dużo o niej słyszałam, ale byłam sceptycznie nastawiona do jej powieści. Czy można napisać coś dobrego, jeśli na swoim koncie ma się już ponad 200 powieści? Widocznie można. „Legenda” jest drugą częścią serii, ale w ogóle tego nie odczułam. Urzekła mnie swoją prostotą. Jest to jedno z tych miłych czytadeł, do których z chęcią zasiadasz w upalne popołudnia przy zimnej lemoniadzie. Już dawno nie czytałam tak lekkiej nieskomplikowanej książki. Poprawiła mi ona niezmiernie samopoczucie i dzięki niej znowu z wielką chęcią czytam książki. Wcześniej trafiałam na takie, które mnie przynudzały, ale ta... Nie powiem, że czytałam ją z zapartym tchem, ale czytało się ją miło i to jest najważniejsze. Oczywiście książka jest także bardzo zabawna. Nie raz czytałam ją z uśmiechem na twarzy.
Główna bohaterka była momentami denerwująca. Zazdrosna, zła, jakby była pępkiem świata, ale nie jest to duży minus. Taki był jej charakter. Za to Mac... to jeden z tych dziwnych bohaterów, którzy nie są jacyś urzekający, ale z chęcią czytasz wątki, w których się pojawiają.
Doszukałam się trochę literówek, ale było ich naprawdę niewiele. Sama okładka jednak trochę mnie dziwi. Fabuła rozgrywa się w zimie, więc nie za bardzo rozumiem, czemu wyspa została ujęta latem.

„Legenda” autorstwa Nory Roberts to wspaniała książka. Pobudza wyobraźnię, ale także i uczucia, których możemy nie być świadomi. Polecam z całego serducha.

„- Muszę się z tobą ożenić? 
- Tak, nie masz wyjścia.
- Zaczekaj. - W oczach Maca błysnęło rozbawienie. - Nie dostanę pierścionka ani niczego podobnego? W takim razie klękaj i proś, a ja powiem: tak, albo: nie.
- Bezczelnie ryzykujesz.”

*opis z okładki książki

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu G+J!

 ***
Zmieniłam trochę wygląd bloga, co o nim sądzicie?