Tytuł: Cień i kość
Tytuł oryginału: Shadow and Bone
Autor: Leigh Bardugo
Ilość stron: (?)
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Rok wydania: 2013
Moja ocena: 6/6
„Chciałam
wierzyć w przeznaczenie, które dla mnie ułożył: że sierota,
której nikt nie chciał, zmieni świat i zostanie za to uwielbiona.”
Ravka
jest w trakcie wojny. Otacza ją Fałda Cienia, nieprzenikniona
ciemność, w której czają się wilkry – potwory, z którymi
najlepszy wojownik nie daje sobie rady. Jedyną nadzieją na ocalenie
Ravki jest Alina Starkov, Przyzywaczka Słońca. Niegdyś
kartografka, nieznająca swojej mocy, teraz piękna Grisza, która
staje się coraz silniejsza. Nawet sam Darkling zaczyna jej pragnąć,
ale Alina czuje się samotna. Została rozdzielona ze swoim jedynym
przyjacielem Malem, który był może dla niej kimś więcej. Musi
się niestety z tym pogodzić. Pewnego wieczoru, gdy pomiędzy
Darklingiem a Aliną do czegoś dochodzi, pojawia się Mal, który
jak widać nie jest zadowolony z tej wizyty, ale to nie wszystko.
Dowiaduje się także pewnych rzeczy na temat swojego „pana”, a
prawda jest bolesna. Ktoś kłamie i to jest pewne. Co się stanie z
Przyzywaczką Słońca? Pomoże w ocaleniu miasta, czy postawi się
Darklingowi?
Główna
bohaterka to zwykła wieśniaczka, która nie ma rodziny ani dachu
nad głową. Jest strażniczką i wraz swoim jednym przyjacielem oraz
armią wyrusza do Fałdy Ciemności. Tam omal nie zostają pożarci
przez wilkry. Gdy wie, że to już może być koniec, staje się
wściekła, coś wzbiera w niej niczym huragan, którego nie może
powstrzymać i wtedy pojawia oślepiające światło. Alina mdleje i
budzi się dopiero, gdy jest już po wszystkim. Szczęśliwa, że
przeżyli, nie jest świadoma tego, co nastanie. Okazuje się, że to
ona zgładziła wilkry i uratowała załogę. Jest Przyzywczką
Słońca i od tej pory staje się Griszą. Trafia do Małego Pałacu,
by uczyć się korzystać ze swojej mocy.
„Całe
życie szukałam sposoby, by to naprawić. Ty jesteś moim pierwszym
promykiem nadziei od bardzo długiego czasu.”
Naprawdę
nie sądziłam, że może powstać jeszcze coś naprawę
oryginalnego. Taka właśnie jest „Cień i kość” autorstwa
Leigh Bardugo. Nie ma tu żadnych magów, wilków czy smoków. Mamy
za to przepięknych Griszów, z których każdy ma jakąś moc.
Jednak nie jest to zwykła moc, a Alina nie jest zwykłą bohaterką.
Pomimo że miała kiepskie dzieciństwo. Wychowała się u księcia,
który opiekował się sierotami. Tam poznała Mala, swojego
najlepszego przyjaciela. Z czasem stał się dla niej kimś więcej,
lecz on o tym nie wiedział. Jak mógłby pokochać chorowitą, chudą
i patyczkowatą dziewczynę, skoro uganiają się za nim same
piękności? Dlatego też postanawia to uczucie zepchnąć w
najdalsze zakamarki serca i cieszyć się jego obecnością.
„Cień
i kość” to naprawdę świetna książka. Nie przepadam za
fantasy, ale ta wciągnęła mnie od pierwszej do ostatniej strony.
Ma coś takiego w sobie, że czyta się z zapartym tchem. Bohaterowie
są tak wykreowani, że raz jesteśmy pewni, że ktoś jest dobry,
zaraz znowu zmieniamy zdanie, a jeszcze później sądzimy, że może
się jednak zmieni. Do końca nie wiemy kto jaki jest..
Na
początku jednak czasami ciężko było mi się połapać o co
chodzi. Te dziwne nazwy... Naprawdę Trudno to wszystko przyswoić. Z
czasem było coraz lepiej i teraz nie stanowią one dla mnie już
żadnej przeszkody.
Styl
autorki jest bardzo prosty i przystępny. Chociaż momentami ciężko
było mi wyobrazić sobie dane miejsce bądź strój, ale możliwe,
że to tylko i wyłącznie moja wyobraźnia nie była w stanie
podołać światu wykreowanemu przez Leigh Bardugo.
„Cień
i kość” to jedna z tych książek, o których trudno zapomnieć i
niecierpliwie czeka się na następną cześć. Miejmy nadzieję, że
nie będziemy musieli czekać zbyt długo.
„Chciałam
wierzyć, że Mal i ja zawsze będziemy przyjaciółmi, ale musiałam
się zmierzyć z faktem, że znajdowaliśmy na różnych ścieżkach.
Leżałam w ciemności, czekałam na sen i zastanawiałam się czy te
ścieżki będą nas nadal coraz bardziej od siebie oddalać, aż
kiedyś nastanie dzień, kiedy znów będziemy sobie obcy.
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc!
