Tytuł: Single
Tytuł oryginału: The Singles
Autor: Meredith Goldstein
Ilość stron: 240
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Rok wydania: 2013
Moja ocena: 2/6
Główną
bohaterką książki jest Hannah. Zajmuje się castingami do
niszowych filmów. Ze względu na ten minus była bardzo kreatywną
osobą. Na weselu swojej przyjaciółki miała spotkać swojego byłego
chłopaka i tu właśnie zaczyna się całe wariactwo. Nigdy nie
mogła mu wybaczyć, że ją zostawił i wybrał życie obok rodziny.
Miała nadzieję, że w przetrwaniu na weselu pomoże jej Rob –
przyjaciel oraz kochanek ze studiów, z którym nie widziała się
już kilka lat, lecz Rob ze względu na chorego psa nie może się na
nim pojawić. Hannah jest zdana na pastwę pierwszej druhny, która
jest bardzo szaloną osobą. Na przyjęciu mają pojawić się także
inni single. Vicky, przyjaciółka Hanny, która cierpi na depresję
i podróżuje z lampą przeciwdepresyjną, ukrytą w futerale po
gitarze. Poznajemy także Joego oraz Phila. Joe to wujek panny
młodej, który jest skłócony z rodziną i czuje, że brakuje mu
czegoś w życiu, zaś Phil tak naprawdę w ogóle nie zna pana
młodego ani pani młodej, więc dlaczego znalazł się na tym
przyjęciu?
Meredith
Goldstein prowadzi dział rozrywkowy oraz kącik porad 'Listy
miłosne' w „Boston Globe” Urodzona New Jersey, wychowana w
Maryland, wykształcona na Syracuse University, mieszka w Roxbury w
stanie Massachusetts. Na trzydzieste urodziny kupiła sobie
przemysłowych rozmiarów maszynę do robienia waty cukrowej. -
Sama ta informacja wydała mi się dość śmieszna, ale i... dziwna.
„Single”
Meredith Goldstein to książka, która jest tak naprawdę o niczym.
Żałuję, że ją przeczytałam, mogłam spędzić ten czas
zdecydowanie lepiej, chociaż czyta się ją nawet szybko. Próbowałam
zżyć się chociaż z jednym bohaterem, ale nie dałam rady. Niby
każdy jest inny, lecz żaden nie jest oryginalny. Momentami
sądziłam, że może w późniejszych rozdziałach historia głównej
bohaterki nabierze tempa, ale nic z tego. Czytałam już negatywne,
jak i pozytywne recenzje tej książki i wreszcie sama miałam okazję
się przekonać, jaka ona jest i jak wiecie – zawiodłam się,
chociaż nie miałam zbyt dużych oczekiwań co do niej. Najbardziej
zdziwił mnie opis książki. „Komiczna i przenikliwa powieść
obyczajowa”. Powieść obyczajowa może to jest, ale komiczna i
przenikliwa? Nie sądzę. Chyba że jestem taka głupia i nie
zrozumiałam zawartego gdzieś głęboko, ale to naprawdę głęboko
przekazu.
Jednakże,
aby nie było samych minusów, pojawiły się także plusy. Otóż
sposób ukazania niektórych sytuacji był naprawdę imponujący. Kto
by pomyślał, że pewien lekkoduch nie przyjedzie na wesele ze
względu na ciężko chorego psa. Hm... było mi naprawdę smutno,
gdy sunia odeszła z tego świata, ponieważ bardzo lubię zwierzęta.
Sam język autorki był „prawidłowy”. Doskonale można było
zrozumieć każdy wątek. Natomiast niektóre dialogi były dość...
wymyślne. Nie jestem pewna, czy w prawdziwym życiu by się
zdarzyły.
Niestety
nie jestem w stanie nikomu polecić tej książki. Jest ona nudna jak
flaki z olejem i naprawdę warto przeczytać coś innego.
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu M!

